21-02-2005 23:53

Żołnierze kosmosu 2: Bohater Federacji

Czyli jak skopać film, który zepsuł dobrą książkę
Autor: Michał Sołtysiak

Żołnierze kosmosu 2: Bohater Federacji Od Autora
Dzięki pomocy Beverly Hills Video, serwis Poltergeist otrzymał szansę recenzowania filmów związanych z szeroko rozumianą fantastyką, obrazów, które nie weszły nigdy na ekrany kin, a tym samym, zazwyczaj są mało znane. Jest więc szansa, że uda się odnaleźć jakieś perły, które nie będąc superprodukcjami z wielką reklamą, weszły tylko do kin studyjnych, lub są do znalezienia na pólkach wypożyczalni. Oczywiście pojawią się tu też recenzje zupełnych knotów, ale bądźmy dobrej myśli. Może czasem trafi się jakaś "filmowa perła". Dlatego zapraszam do współpracy przy tym recenzowaniu. Jeśli znacie jakieś dobre filmy, które uznajecie za warte przedstawienia szerszemu gronu, to piszcie swoje opinie lub chociaż dajcie nam znać, być może uda nam się je znaleźć i opisać.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Serdeczne Pozdrowienia
Michał Sołtysiak

Robert Heinlein w 1959 roku napisał książkę, która ukazała się w Polsce pod tytułem Kawaleria Kosmosu. Jest to klasyk science fiction, jedna z najlepszych książek antywojennych jakie napisano w tym gatunku. Dorównuje jej, być może, jedynie Wieczna wojna Haldemana. Dopiero w 1997 Paul Verhoeven nakręcił jej ekranizację. Ukazał w niej bardzo niewiele z klimatu książki i bardzo wiele zmienił. Film dla znających książkę był słaby, ale doceniono efekty i sprawność realizacji. Dla innych była to całkiem nieźle zrobiona space opera. O drugiej części mówiło się od dawna, jednak dopiero rok temu ukazała się, i to tylko w wersji video, bo dystrybutor nie zdecydował się na pokazanie tego filmu w kinach. Miał rację.

Dla nieznających pierwszej części krótko streszczę: w niedalekiej przyszłości Ziemianie napotykają na swej drodze cywilizację insektoidów, nazwanych Robalami. Oczywiście wybucha wojna, a dzielni żołnierze Federacji Ziemskiej starają się pokonać wroga. W pierwszej części niejaki John Rico kończy obóz szkoleniowy i wyrusza na wojnę. Cześć druga dzieje się kilka lat po pierwszej, ale mimo to mają ze sobą niewiele wspólnego. Nie ma nikogo ze starych bohaterów.

Film otwiera, podobnie jak pierwszą część, filmik propagandowy, mówiący o tym, by wstępować do Armii Federacji i walczyć z Robalami. Następnie zaczyna się właściwa akcja. Na planecie, gdzie toczą się ciężkie walki z wrogiem, zagubiony oddział wojsk Federacji przedziera się przez burzę piaskową, a za nimi pędzą Robale, które, w stosunku do pierwszej części, poruszają się straszliwie wolno. Żołnierze trafiają na opuszczoną bazę i tam, tak naprawdę, rozegra się cały dramat. Znajdują w niej uwięzionego bohatera - Kapitana Daxa (w tej roli, znany z serialu Sentinel, Richard Burgi), który, jak podejrzewają, zabił swojego dowódcę. Pośród osób z oddziału jest ich, obdarzony zdolnościami psionicznymi, dowódca - medium (tzn. tak tłumaczą Psyker), twarda pani sierżant, para młodych zakochanych, zdegradowana kapral Sahara (Pollen Porch), która również ma zdolności paranormalne. Za nimi przybywa samotnie generał prowadząc trójkę maruderów z rozbitych oddziałów. Zaczyna się odliczanie czasu do ataku Robali - prawdziwego oblężenia.

Film zawiera wiele ciekawych elementów, sztandarowych dla filmów wojennych, tzn. starego, cynicznego żołnierza, który oczywiście jest mistrzem w swym fachu, dowódcę, który trzyma się bardziej przepisów niż rzeczywistości, zranioną kobietę - babochłopa, która wali facetów po pyskach, smagłego podrywacza, sexbombę, która stara się uwieść każdego z oddziału, przemowy umoralniające, zdrajcę, żywego trupa w szafie, a nawet kobietę w ciąży i jeszcze wiele innych elementów pogłębiających psychologię filmu. Zabrakło za to, choćby przeciętnej, fabuły. Poza tym jest tu wiele obrzydliwych scen tryskającej krwi. W walkach pomiędzy ludźmi lepiej jest komuś uciąć głowę kuchennym tasakiem, niż zastrzelić, bo wtedy bardziej tryska "kechup". Oczywiście nie byłby to film science fiction, gdyby nie było nawiązań do Obcego, a więc paskudnych Robali, podobnie jak w Stargate, wychodzących z ust. Dodatkowo, wszyscy mają swoje tajemnice, a wróg jest także wewnątrz bazy.

Efekty specjalne są średnie, bo mamy tylko trzy rodzaje Robali i nie są one zbyt przekonujące. Najgorsza jest za to gra aktorów. Richard Burgi (znany z seriali) stara się, ale idzie mu słabo. Jedynie Pollen Porch w roli naiwnej Sahary zdaje się być w miarę naturalna. Ten film wygląda jak typowa sesja RPG. Tzn. wrzucamy graczy w środek zagrożonego obszaru, co jakiś czas robimy im atak obcych, a oni sami zajmują resztę czasu scenami obyczajowymi. Potem atak piątej kolumny i sadystyczny MG, (tu czyt. Reżyser) po kolei eliminujący graczy. Kolejną kwestią jest to, że w zamyśle, Żołnierze Kosmosu Verhoevena byli filmem z akcentami antywojennymi, tutaj jest po prostu wyżynka. Ten film mógłby się nazywać "Atak Robali", ponieważ nie ma prawie nic wspólnego, nawet z klimatem pierwszej części. Chciałbym powiedzieć coś dobrego, ale nie mogę. No może tyle, że film jest dość krótki.

Żołnierze Kosmosu 2 nie są dobrym kinem, ale sam pomysł fabuły może posłużyć za dobrą przygodę do RPG, nikt nie będzie gorszy od postaci z filmu. Może być to materiał także na niezłą kampanię, bo zabijanie Robali ma w sobie coś z bardzo trendowej w dzisiejszych czasach walki z zarazkami, bakteriami i insektami z pomocą np. Domestosa. Nie polecam, to na pewno nie jest perła.



Ocena: 2 / 6
Tytuł: Starship Troopers 2: Hero of the Federation
Reżyseria: Phil Tippett
Scenariusz: Edward Neumeier
Obsada: Bill Brown, Richard Burgi, Kelly Carlton, Cy Carter, Sandrine Holt, Ed Lauter, Collen Porch
Muzyka: ohn W. Morgan, William T. Stromberg
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2004
Czas projekcji: 88 min.




Waszym zdaniem...

nataniel
wbrew pozorom
Ocena:
0
(+1) [troll]
po tej recenzji chętnie ten film obejrzę. mam jakąś słabość do gniotów - po prostu uwielbiam je oglądać :)
22-02-2005 12:31
~K.Miernik

Użytkownik niezarejestrowany
---
Ocena:
0
(+1) [troll]
Jeżeli ten film jest jeszcze bardziej niedorzeczny i durny niż pierwsza część, to chyba jest ciężkostrawny nawet dla miłośników gniotów.

Czytałem Heinleina parę razy i mimo opinii klasyku uważam, że jest to słaba książka.

Natomiast film widziałem raz w telewizji i tylko pewien rodzaj perwersyjnych skłonności trzymał mnie przed ekranem, ale i tak nie dotrzymałem do końca. Nie wiem dlaczego ten film nazywał się tak jak książka, bo w gruncie rzeczy miał z nią tyle wspólnego co i z każdym innym S-F. Efekty specjalne jak na mój gust były żałosne: cała para poszła w gwizdek; sceny walk tak debilne, że przykro się je oglądało.
Nawet reklamówki w stylu "Robocopa" były tandetne. Wyglądały jakby Paul Verhoeven wziął trochę odpadów ze swojego wcześniejszego filmu. Ale różnica 10 lat (1987, a 1997) jest zbyt duża, żeby wstawiać takie dno techniczne.
Żenada do kwadratu i nawet nie jest śmieszna, bo napompowana tanim patosem.

Rzut oka na biografię reżysera, pana Philipa Tippetta utwierdza w przekonaniu , że ST2 nie są nawet śmieszni. Ten pan zajmował się głównie efektami w Robocopach i w pierwszej części ST.
22-02-2005 13:09
starlift
Ocena:
0
(+1) [troll]
Druga czesc to zupelnie inny film. To raczej proba horroru czy jakiegos filmu grozy niz komedia. Ogolnie z pierwsza czescia wspolnego nic nie ma i naprawde jest to zalosny film.
22-02-2005 14:23
~Seji

Użytkownik niezarejestrowany
Az tak zly nie jest,
Ocena:
0
(+1) [troll]
chociaz motyw jest ograny do bolu. Ja ST2 potraktowalem jako rozszerzenie swiata ST. Ogladalo sie momentami ciezko ;), ale widzialem gorsze rzeczy.

Co do ST 1 to film jest genialny. Z ksiazka nie ma w zasadzie wiele wspolnego (poza modelem psoleczenstwa, arachnidami i nazywaniem wojska - co w filmie nie ma zupelnie uzasadnienia - piechota zmechanizowana). ST1 widzialem 2 razy w kinie, ostatnio zas dostalem DVD w prezencie od Elmy. Uwielbiam ten film. Nie ma w nim wielkich pytan, na ktore nie ma odpowiedzi. Jest za to masa swietnych efektow specjalnych oraz ostrzezenie przed, na dobra sprawe, narodowym socjalizmem i faszyzmem. Rzeczami, o ktorych propagowanie oskarzono Heinleina po wydaniu "Kawalerii kosmosu" (jakos bardziej lubie taka wersje tlumaczenia).
22-02-2005 16:07
~Harvezd

Użytkownik niezarejestrowany
Hmm...
Ocena:
0
(+1) [troll]
A mi zawsze się wydawało, że "Robale" to potoczna nazwa na rasę, która w pierwszej części nazywana była Arachnidami.
22-02-2005 18:01
~Pietia

Użytkownik niezarejestrowany
Porazka na calej linii
Ocena:
0
(+1) [troll]
Pierwszy film kochalem, mimo, ze do ksiazki sie nawet nie umywal. Serie animowana lubilem - miala troche wiecej wspolnego z ksiazka, mimo wad typowych dla animek byla fajna. Drugi film to porazka totalna - nawet przyzwoity gniot z tego nie wyszedl ;-)
23-02-2005 12:16
Puchatek
Ocena:
0
(+1) [troll]
Ojej, rzeczywiście, o ile jedynkę ogłądalo się w sumie lekko i przyjemnie, ( jeśli ktoś nie miał dużych wymagań :P ) to dwójka jest dnem, porażką i właściwie brakuje mi już nalezuytych kurtularnych słów

Ale autorzy mielie wodcznie artystyczną wenę uczynić coś patetycznego, przepełnionego grozą zarazem... Well done soldiers...

Autor recenzji dając sztuce aż dwa punkciki widocznie chciał się wykazać pańską łaską
26-02-2005 14:11
~

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Nie panska, jest to calkiem dobry motyw na sesje RPG, czyli film sie na cos jednak nadaje. Ale staralem sie rzeczywiscie byc lagodny;)
27-02-2005 12:55
~Hentai

Użytkownik niezarejestrowany
sorry
Ocena:
0
(+1) [troll]
Ale jedynka jest filmem kultowym. Jak ktos marudzi ze to jest kiepski film to musi byc na prawde dretwy, by nie zobaczyc ze to filmidlo nakrecone z lekkim przymruzeniem oka i wlasnie tak nalezy go odbierac. Dwojki nie widzialem, a ze wiem ze lipa wiec nie mam zamiaru..
14-03-2005 19:04
~mac ap

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Kawaleria Kosmosu książką antywojenną? Recenzent chyba jej nie czytał. To najbardziej militarystyczna, najbardziej wychwalająca armię książka, z jaką się kiedykolwiek spotkałem
07-05-2005 19:33
~~MJP

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Fakt, "Kawaleria Kosmosu" wygląda jak program PiS :-D i z pacyfizmem nie ma nic wspólnego. Natomiast film Verhoevena streszcza się do tego: jak na Zachodzie wyorażają sobie faszyzm. Pomijając, że reżyser jest lewakiem i anarchistą i każda forma silniejszej władzy centranej zdaje mu się być przerażająca.
Tym niemniej kilka wątków w filmie jest fajnych i daltego lubię go oglądać. Niemniej po tej recenzji dwójki już nie pożyczę. :-/ A tak na marginesie, czytałem Kawalerię w szkole oficerskiej i to dopiero był klimat.
06-08-2005 01:32
~chemik

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Pierwsza część była SUPER!! a druga... taka sobie, mam nadzieje, że gry nie spiepszą!!
12-09-2005 20:17
master_joe
Ocena:
0
(+1) [troll]
spoko
09-12-2005 19:18
~Mjet

Użytkownik niezarejestrowany
rotfl
Ocena:
0
(+1) [troll]
no bez jaj! cytat: "paskudnych Robali, podobnie jak w Stargate, wychodzących z ust" - chyba chodziło ci o obcego?!
21-12-2005 19:33
~heniek

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Gra i film jest super nie widziałem lepszej produkcji a ci który się nie podoba to niech sobie pooglądają Pokemony lub Teletubisie
01-02-2007 08:32






Konto Polter Plus
Wygraj tablet!
Star Wars Uniwerse, Gwiezdne Wojny

Konkurs

Blogują

28 V :: .M. :: Magia Pany (14)
28 V :: Vermin :: (BT) IQ Twist (0)
27 V :: zegarmistrz :: Jak czytać wypowiedzi PR... (9)
27 V :: cezarynight7 :: Aasimar (9)
27 V :: Bortasz :: Pieniądzę. Czy z tego powodu... (13)
27 V :: Amdir :: Krypta (10)
27 V :: zigzak :: Clarke, magia i RPG (164)

Na forum

Odpowiedzi: 38
Ostatni post: milenka22
Odpowiedzi: 18
Ostatni post: milenka22
avatar Odpowiedzi: 20
Ostatni post: krokodylek
Odpowiedzi: 16
Ostatni post: polterka
Odpowiedzi: 7
Ostatni post: polterka

Najaktywniejsi

avatar
1. New_One
567 pkt.
avatar
2. Fiszer
326 pkt.
avatar
3. earl
63 pkt.
avatar
4. Scobin
61 pkt.
avatar
5. Lulami
43 pkt.
avatar
6. Bortasz
25 pkt.
avatar
7. repek
18 pkt.
avatar
8. Saya
14 pkt.
avatar
9. luke.orlowsky
11 pkt.
avatar
10. Andman
3 pkt.
» Więcej o punktach

Facebook