15-05-2008 10:11

Sierociniec

Autor: Maciej 'Aureus' Gajzlerowicz
Redakcja: Iwona 'Ivrin' Kusion

Sierociniec O tym, że wybieram się na premierę horroru, dowiedziałem się na trzy godziny przed seansem. Około pierwszej w nocy, odrobinę zrezygnowany, przygotowałem się na najgorsze. Wierzę, że są dobre horrory – niestety, w większości przypadków bardzo trudno jest mi się bać obcych, zombiaków i duchów. Jeżeli spodziewam się na każdym kroku patetycznych melodii i upiornych wrzasków, jest mi ciężko przekonać się do zawieszenia niewiary.

Film zainteresował mnie z racji nazwiska twórcy, patronującego produkcji. Wiele powszechnie uważanych za zalety cech dostrzec można zarówno w jego własnym, głośnym Labiryncie Fauna, jak i Sierocińcu - niesamowita subtelność, rozciągnięte emocje, które nie ograniczają się do chwilowych wydarzeń, świetnie zarysowane sylwetki postaci, których wielką zaletą są dopracowane szczegóły, a także logiczne zespolenie całości. Teatralna zasada głosi – nie wieszaj nad kominkiem strzelby, jeżeli nie ma wybuchnąć w ostatniej scenie. Sierociniec, pomimo swej otwartej kompozycji, jest dziełem dopracowanym i dającym nasycenie, niezawieszonym w próżni.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Wychowanka sierocińca od momentu adopcji przez nowych rodziców prowadzi szczęśliwe życie. Jest majętna, szczęśliwie zamężna i sama opiekuje się chorą sierotą. Postanawia wykupić swój dawny dom, by założyć sierociniec dla dzieci nieuleczalnie chorych i wymagających specjalnej troski. Niestety, budynek ten zawiera w sobie mnóstwo nieszczęśliwych wspomnień, które wreszcie mogą dopomnieć się o swe zasłużone miejsce w pamięci…

Kluczem do odczuwania lęku podczas podziwiania horroru jest nieświadomość fabuły i wydarzeń – a już sam plakat zdradzał mi zbyt wiele. Zatem bez zagłębiania się w akcję, skoncentruje się na technicznej stronie oraz mych wrażeniach.

Od strony wizualnej trudno nie czuć satysfakcji, oglądając dopracowane przestrzenie potężnego, wystrojonego budynku, od sufitu po piwnice sprawiającego wrażenie, iż naprawdę zamieszkiwali go ludzie. Piękne krajobrazy, świetny montaż i praca kamery oraz przekonujące efekty specjalne dopinają dzieła. Jedyne, czemu moglibyśmy postawić jakiś zarzut, to sprawiający wrażenie niskobudżetówki początek, kiedy to przedstawione nam obrazy mają po prostu niedoskonałe klisze, białe punkty i wyraźne krechy. Ale - jeżeli ktoś oglądał Once wie, co mam na myśli – świetny film szybko odwraca od tego uwagę. Nie jest to rzecz wpływająca na odbiór całości.

Jak już wspomniałem, nie przepadam za dziełami grozy, gdyż nie jestem po prostu ich adresatem. Tym razem jednak muszę przyznać, że zostałem zauroczony. Nie mamy do czynienia z bezpośrednim odsłanianiem koszmaru, nie musimy mierzyć się z obcymi czy bestiami. Ponoć najbardziej lękamy się tego, co winno nam przynosić ukojenie, a co zostaje spaczone i zdeformowane. W Sierocińcu dostrzegamy zdeformowaną, mroczną stronę bycia dzieckiem – na niewiele nam zda się exuperyska wizja niemowlęcej niewinności. Reakcje aktorów nie ograniczają się do krzyków, paniki i ucieczek (w zasadzie unikają tego typu zachowań). Produkcja ta kładzie duży nacisk na psychologizację, ukazanie smutku, determinacji i bólu w wyniku straty. "Horror" staje się słowem bardzo ogólnym, powierzchownym, po części nawet krzywdzącym.

Czy to jednak znaczy, iż Sierociniec nie straszy? Bynajmniej, jednak wyraźnie zależy to od nastawienia i doświadczenia samego odbiorcy. Moi towarzysze zgodnie stwierdzili, że zaledwie kilka scen naprawdę potrafiło zszokować, a duża część była po prostu nazbyt przewidywalna. I faktycznie – pozycja scen nastawionych na impulsywną panikę jest marginalna. Producenci skupili się na otoczce lęku, nie strachu – wiele sytuacji zostaje niedopowiedzianych, przerwanych w punkcie kulminacyjnym lub najzwyczajniej nierozwiązanych. Sam wielokrotnie szykowałem się na moment, gdy nagle wyskoczy Cośtam – w większości błędnie. Typowa tandeta zostaje zastąpiona trudną do realizacji i czasochłonną atmosferą grozy – efekt jest znakomity.

Nie znaczy to jednak, że film pozbawiony jest wad. Jedna ze scen, mająca przypomnieć widzom, że jesteśmy na horrorze, była tak banalna, że została jawnie wyśmiana przez salę – mnie z tego nie wyłączając. Do grzechów głównych zaliczyłbym oprawę dźwiękową – i to nie ze względu na jakość, której nie można nic zarzucić, ale na zastosowanie i jej rolę w produkcji. Muzyka w Sierocińcu sprowadza się do potęgowania lęku. Nic w tym złego by nie było, gdyby nie fakt, iż często utwory były tak głośne, że czułem się po prostu walnięty w głowę siłą sugestii. Od razu przychodziła mi myśl: "a, to teraz będzie strasznie". No i było. Ale efektu to tak wielkiego nie wywoływało, gdyż zostaliśmy zmuszeni do przewidzenia faktu. Niestety, muzyka pełni raczej funkcję "popsuj-zabawy", co dla filmów opierających się na klimacie nie jest dobrą rekomendacją.

Rzeczą bardziej kontrowersyjną jest ilość wykorzystanych, wytartych w klasyce gatunku sztuczek. Mamy tu seanse spirytualistyczne, duchy, "złe dzieci" i nawiedzony dom. Pomijając fakt, że każdą z tych rzeczy widzieliśmy już wielokrotnie, to całość jest w niezwykle dużym stopniu podobna do wątku z gry komputerowej Thief: Deadly Shadows. Z jednej strony możemy uznać, że bardzo wysoki poziom eksploatacji tych szablonów i otwarta rezygnacja twórców z silenia się na oryginalność, która mogłaby przesłaniać treść, usprawiedliwia popadanie w sztampę. Moim zdaniem jest to kwestia niejednoznaczna, ale przechylająca się w stronę wad.

Ciekawił mnie też fakt, iż pomimo dużej inteligencji i wiarygodności główna bohaterka zachowywała się czasami jak osoba bardzo mało spostrzegawcza. Jako widz – amator, nie jestem geniuszem filmoznawstwa ani szczególnie tęgą głową, jednak bardzo wiele rzeczy było tak logicznych i oczywistych, że bez problemu można je było zauważyć. Niestety, Bayona chyba nie spodziewał się, iż jego enigmatyczne wizje będą tak wyraźne dla widowni i bohaterka pozostaje w tyle, jeżeli chodzi o naszą własną przenikliwość. Tak, jestem w stanie określić to jako wadę.

Na samym końcu chciałbym zwrócić uwagę, iż choć podobnie jak w Labiryncie nie mamy tu do czynienia z morałem czy dydaktyzmem, to brakuje mi też sprecyzowanego zwrócenia uwagi na jakiś problem. Jestem osobą nadwrażliwą i skłonną do nadinterpretacji, jednak nieskrywana i jednoznaczna koncepcja Sierocińca odbiera mu sporo w kategoriach "głębi przesłania". Jak dla mnie film ten pozbawiony jest konkretnej rzeczy, którą chciałby przekazać widzom. Może to i lepiej, choć dla mnie nie jest to zaleta.

Sierociniec to produkcja bardzo dobra, choć nie świetna ani kultowa. Coś sobą do świata kina wnosi – dowodzi, iż utarte wzorce również mogą być fascynujące i pokazane na nowo z wielką siłą. Jakość rozrywki nie ustępuje artystycznej wizji twórcy i dzieło naprawdę warte jest wybrania się do kina. Takich filmów się nie zapomina, ale też nie pragnie się oglądania ich kilka razy, chociażby ze znajomymi. Produkcja ta nie jest "gorsza" od Labiryntu – jest zupełnie inną historią z wieloma cechami wspólnymi. Moja ocena wynika z zachwytu tłumionego faktem, że jest to mimo wszystko horror, rodzaj mi niechętny, przed którym stawiam bardzo duże wymagania i nad którym lubię się znęcać, doszukując się dziury w całym. Niemniej polecam Sierociniec zwłaszcza osobom czującym sympatię do świata dziecięcych marzeń i lęków – pójdę spać bez kolacji, jeżeli się zawiedziecie.


Ocena: 4.5 / 6
Tytuł: El Orfanato
Reżyseria: Juan Antonio Bayona
Scenariusz: Sergio G. Sánchez
Obsada: Belén Rueda, Fernando Cayo, Geraldine Chaplin
Muzyka: Fernando Velázquez
Zdjęcia: Óscar Faura
Kraj produkcji: Hiszpania, Meksyk
Rok produkcji: 2007
Czas projekcji: 105 min.



Słowa kluczowe:

El Orfanato, Guillermo del Toro, Juan Antonio Bayona, Sergio G. Sánchez, Sierociniec

Powiązane artykuły:

» Sierociniec
» Hellboy: Złota Armia (recenzja - malakh)

Powiązane noty:

» Sierociniec

Powiązane wieści:

» Wybrano reżysera Sierocińca
» Scenariusz Hobbita gotowy
» Viggo Mortensen w Hobbicie?
» Maraton Halloween w Cinema City
» Kolejne zawirowania w sprawie Hobbita


Waszym zdaniem...

~Neverwhere

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
iż naprawdę zamieszkiwali go ludziE. (literkę pożarło) ;)
Bardzo dobra recka aczkolwiek zdziwiła mnie ocena końcowa w stosunku do wymienionych wad.
Cieszy mnie niesamowicie brak spoilerów bowiem chciałabym wybrać się na ten film :)
15-05-2008 11:10
Ivrin
Ocena:
0
(+1) [troll]
[dodana, thx:)]
15-05-2008 13:22
Nadiv
świetny
Ocena:
0
(+1) [troll]
Nie przepadam za horrorami (zwykle mnie raczej śmieszą niż straszą), jednak "Sierociniec" zrobił na mnie naprawdę duże wrażenie.

Film zrealizowany jest perfekcyjnie. Właściwie przez cały czas trwania buduje odczucie niepokoju, nie dając wiele chwil na rozluźnienie. Jest to horror inny niż większość ostatnio tworzonych - nie epatuje mackami, nagle wyskakującymi maszkarami itp. I to jest jego siłą. Klimat.

Nie zgodzę się jednak z autorem recenzji w kwestii muzyki - według mnie jest świetna. Nie jest może zanadto charakterystyczna, ale nie o to w niej chodzi - według mnie doskonale buduje atmosferę.

Naprawdę gorąco zachęcam do obejrzenia - ale koniecznie w kinie, bo to jego atmosfera i dźwięk są główną siłą filmu. Mimo, że nie jestem targetem horrorów, jak dla mnie 5,5/6. Na pewno się nie zawiedziecie.

Ps. A co do samej recenzji - jest kapitalna. Aureusie, świetnie omówiłeś wszystkie niezbędne elementy, nie czyniąc przy okazji spoilerów. Brawo :)
15-05-2008 16:24
Siman
Ocena:
0
(+1) [troll]
Kolejna pozycja do obejrzenia na liście. ;) Już od baaardzo długiego czasu nie widziałem żadnego dobrego horroru. Miło by było, gdyby Sierociniec przerwał tę passę. :)
15-05-2008 17:04
~plonk

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
No to z innej beczki:

Film jest kosmicznie nudny, przewidywalny i kompletnie nie straszny - i w znaczeniu mackowo-flakowym i w sensie klimatu bezkrwawego.

Bardzo sporadycznie wymiękam na długich i nudnych filmach wliczając w to nawet jakieś stare klasyki z czasów niemej muzy. Tutaj zacząłem się nudzić po 15 minutach. Masa niepotrzebnych ujęć, nic się nie dzieje i w sensie akcji i w kwestii psychologicznej.

Sala kinowa była pełna ludzi. Wszyscy albo ziewali albo spali.

Pomysł/historia była b.dobra, niestety spartolona. Do zalet filmu zaliczę świetną rolę głównej bohaterki i ekstra scenę seansu spirytystycznego. Reszta, choć inna niż w głupawych horrorach klasy Z, równie słabawa.

Film "Innym" do pięt nie dorasta...
15-05-2008 17:36
~plonk

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Dodam, że też oczekiwałem po tym filmie wskrzeszenia horroru. Po bardzo średnim, komiksowym Labiryncie ( który jednakże bronił się wspaniałą plastyką i oryginalnym pomysłem ) czekałem na coś lepszego.

Zawiodłem się. Na dodatek jako kinoman od urodzenia pracujący w filmowym fachu nie jestem w stanie pojąć skąd biorą się tak liczne "piękne" recenzje tej koszmarnej nudy z nieklasycznie popsutym potencjałem.
15-05-2008 17:49
Aureus
Ocena:
0
(+1) [troll]
Te piękne recenzje są wynikiem tego, że nie każdy "od urodzenia pracował w przemyśle kinowym" : ) Jednak większość ludzi nie zamierza udawać, że ich Gust jest wynikiem Profesjonalizmu i Autorytetu.

Rozumiem, że film Ci się nie podobał. Ale skoro "nie jesteś w stanie (czegoś) pojąć", to po co zaczynasz zakładać, że Twoja wizja jest słuszniejsza niż cudza...?

Nota bene - dziękuję za przychylne komentarze odnośnie samej recenzji : ) Podbudowały mnie : )
15-05-2008 18:20
~plonk

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
(Rozumiem, że film Ci się nie podobał. Ale skoro "nie jesteś w stanie (czegoś) pojąć", to po co zaczynasz zakładać, że Twoja wizja jest słuszniejsza niż cudza...?)

A jak to "wykoncypowałeś" ?

Moja opinią o kiepskości filmu jest całkowicie subiektywna i nie może być słuszniejsza lub mniej słuszna. Podobnie kwestia nudy. Oglądając "Aż poleje się krew" sikałem z radości, emocje wznosiły się i opadały co chwilkę. Inni spali kiedy ja świetnie się bawiłem.

W kwestii obiektywizmu mogę powiedzieć, że scenariusz jest banalny, dużo obiecuje, nic nie daje. Ponadto po 20 minutach przestajesz wierzyć w obietnice bo schemat się powtarza - zaraz coś będzie - o, znowu nic nie było.
Montaż prosi o gwałt a muzyka tak piękna jak zdradliwa = pozwala przewidzieć wszystkie zagrania.

Film sili się na psychologiczną poprawność ale wychodzi to nad wyraz sztucznie. Wszystko jest gdzieś po środku - ni to dobry thriller z poprawnie zbudowaną psychiką bohaterów ni to horror gdzie schematy grają większą rolę niż realizm. Jak to często bywa złoty środek stał się szarym środkiem.

Ilość bezsensownych, przedłużanych na siłę ujęć o niczym woła o pomstę do nieba - i to w zasadzie największy zarzut.

Potencjał jest naprawdę duży i liczę, że będzie amerykański remake.

Na japońskim Ringu chcieli mnie wyrzucić z kina bo nie mogłem wytrzymać ze śmiechu. Amerykańska wersja była na prawdę porządnie zrobionym horrorkiem z kupą ciekawych scen, z "usensowionym" scenariuszem i świetnymi zdjęciami. O dziwo udało się zamerykanizować Ring bez dodatkowych wiader krwii i pił spalinowych. Może w przypadku Sierocińca będzie podobnie.
15-05-2008 18:47
~plonk

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
aha - oczywiście w moim poprzednim "komencie" zabrakło przecinka - i wyszło zabawnie :D

...jako kinoman od urodzenia, pracujący w filmowym fachu...

Od urodzenia to brzydko wyglądam, pracować zacząłem później. :)
15-05-2008 18:51
Aureus
Ocena:
0
(+1) [troll]
No cóż... Ja po kwadransie (amerykańskiego) Ringu, jak zorientowałem się, że kaseta zabija ludzi, gdy przestałem się śmiać, poszedłem poczytać książkę.

Widać, czego innego wymagamy od filmów : )

"zabrakło przecinka - i wyszło zabawnie :D"
Wyszło strasznie bufoniasto : ) Dobrze, że sprostowałeś, bo tym zdaniem wyrobiłeś sobie u mnie bardzo negatywne wrażenie ; )
15-05-2008 18:59
~

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Mogłbym od urodzenia pracować w przemyśle audiowizualnym jedynie jako bobas z reklam pieluch :D

A w kwestii pomysłu Ringu - no to prawda - mega żenada ale użyłem tego przykładu aby pokazać czym różni się ludzki sposób opowiadania filmowego od tragedii jaką są japonskie horrory.

Ale oni tam surową rybe jedzą, to nie dziwmy się, że straszy ich to co nas śmieszy :D
15-05-2008 19:09
malakh
Ocena:
0
(+1) [troll]
A w kwestii pomysłu Ringu - no to prawda - mega żenada ale użyłem tego przykładu aby pokazać czym różni się ludzki sposób opowiadania filmowego od tragedii jaką są japonskie horrory.

Nie wiem, co jest gorsze: kręcić lipne horrory, czy - jak Amerykanie - ich przeróbki.
15-05-2008 19:13
~plonk

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Dalej w kwestii morderczego vhs'a:

Niektórzy się boją kozy z lasu lub owoców morza ( ktulu ). W takim towarzystwie zły duch w wersji analogowej moim zdaniem nie odstaje jakoś bardzo .
15-05-2008 19:14
~plonk

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
No to przy okazji jeszcze trochę mojej autoprodukcji.

Szczerze mówiąc horrory oglądam w ramach rozrywki i oceny CGI. Bałem się ostatni raz jakieś 15 lat temu. Chyba już tego nie powtórzę...

... no chyba że ktoś zekranizuje biografię Prezydenta
15-05-2008 19:17
nuckelavee
Zobacz profil
Ocena:
0
(+1) [troll]
Bardzo dobra recenzja. Czytało się tym ciekawiej, że w trakcie oglądania zwróciłem uwagę na podobne rzeczy, ale ostatecznie moja opinia jest nieco inna (np. w kwestii przesłania).
16-05-2008 17:47






Blogują

20 III :: ROL :: 300 sekund o RPG (1)
19 III :: Miszcz Czarny :: Metal a dres - znajdź... (14)
19 III :: Maciass0 :: Zaproszenie na Pyrkon (2)
18 III :: teaver :: The V Bomb! (9)
18 III :: Wędrowycz :: Puszka Pandory 1: Speluna... (2)
18 III :: sil :: One Page Dungeon (2)
18 III :: Savarian :: Autorki po Wickowskiemu w k... (34)
17 III :: lucek :: Road to Wrestlemania XXVI! (4)
17 III :: Neurocide :: R-kon z dystansu (0)

Na forum

avatar Odpowiedzi: 11
Ostatni post: NoOne3
avatar Odpowiedzi: 21
Ostatni post: sirDuch
avatar Odpowiedzi: 11
Ostatni post: sznurowka
avatar Odpowiedzi: 5
Ostatni post: toagusia
avatar Odpowiedzi: 35
Ostatni post: Kumo

Najaktywniejsi

avatar
1. Marigold
149 pkt.
avatar
2. Arion
27 pkt.
avatar
3. Azgaroth
22 pkt.
avatar
4. baczko
10 pkt.
avatar
5. rincewind bpm
10 pkt.
avatar
6. Craven
10 pkt.
avatar
7. Koona
6 pkt.
avatar
8. malakh
5 pkt.
avatar
9. Verbatim
3 pkt.
avatar
10. repek
2 pkt.
» Więcej o punktach