Gore slapstick love story
Autor:
Jarosław 'beacon' KopećRedakcja: Julian 'Mayhnavea' Czurko

Na początek wyjaśnienie – słowo
"lesbian" dotyczy wampirów, nie łowców. Tytuł więc w tłumaczeniu na polski brzmiałby
Zabójcy lesbijskich wampirzyc, nie zaś
Lesbijskie zabójczynie wampirów. Tyle gwoli wyjaśnień.
Wszystko zaczęło się dawno temu w Anglii, kiedy Sir McLaren uniósł miecz, by zadać ostateczny cios przywódczyni armii homoseksualnych wampirzyc. Wówczas bowiem zła Camilla rzuciła na niego klątwę. Od tego dnia jego córki, córki córek, córki córek córek itd. będą w dniu osiemnastych urodzin przemieniać się w wampiry lesbijki. Kiedy natomiast uda im się przerwać linię męskich potomków dzielnego krzyżowca, zła Camilla powróci i zawładnie światem (Ha ha!).
Zaraz potem jesteśmy już w XXI wieku. Dwóch kumpli, chcąc odreagować porażki w normalnym życiu, wyrusza na szlak przygody. Przypadkiem trafiają do tego samego miejsca, w którym rozegrały się przerażające wydarzenia sprzed lat. Zaraz potem wplątują się w niezłą kabałę i muszą stawić czoła lesbijskim wampirom i ich okrutnej królowej!
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Slapstick i komedia romantyczna
Chociaż przez większość filmu oglądamy nawalanki, nawiązujące do złotych momentów niskobudżetowego
gore (z duetem Raimi/Campbell na czele), historia opiera się na solidnym rdzeniu komedii romantycznej. Jeden z chłopaków (Jimmy) zakochuje się w spotkanej po drodze niemieckiej studentce folkloru, imieniem Lotte, która razem z koleżankami przyjechała badać legendę złowrogiej Camilli. Jego wybranka wyróżnia się na tle pozostałych dziewczyn nie tylko bardziej zabudowanym ubiorem, ale i odpornością na czary-mary lesbijskich wampirów. To porządna dziewczyna z krzyżykiem na łańcuszku.
Element nadnaturalny można uznać w pewnym sensie za umowny katalizator rozwoju uczucia bohaterów, pozwalający nam prześledzić tę kwitnącą miłość od pąku po kwiat – owoce może zobaczymy w części drugiej – ale trudno odmówić mu własnego uroku. Wprowadzenie wątku lesbijskiego wzmacnia erotyczną otoczkę, towarzyszącą tradycyjnie wampirom. Stanowi też czytelne nawiązanie do postaci Elżbiety Batory, w której biografii pojawiły się wątki związane zarówno z magicznymi właściwościami krwi, jak i kobiecym homoseksualizmem.
Seksualny woluntaryzm stosowany
Bohaterów najogólniej można podzielić na tych, którym udaje się stawić czoła wampirzycom i tych, którzy im ulegają. Podział ten przebiega według klucza ich seksualności. Męscy – w zachowaniu i stylu, niekoniecznie z biologicznego punktu widzenia – bohaterowie są odporni i skuteczni w walce z magicznym przeciwnikiem. Kobiecy zaś ulegają z łatwością.
Wątek wydawałby się klasyczny, wszak mężczyzna w ogóle jest stereotypowo bardziej wojowniczy od kobiety, jednak tutaj szczególnie interesujące jest rozróżnienie w trójkącie Lotte-Jimmy-Fletch (drugi z kumpli). Jimmy, jako życiowa oferma, radzi sobie w walce o wiele gorzej niż jego męska ukochana. Do walki u jej boku staje Fletch – obleśny pies na baby, buchający kliszowo pojmowaną męskością kolesia siedzącego po pracy przed telewizorem z piwem w jednym ręku i kawałkiem pizzy w drugim.
Dziecię z lewego łoża
Lesbian Vampire Killers, pomimo przyjętej fasady kina
exploitation, o wiele bliżej do głównego nurtu. Świadczy o tym nie tylko trzon fabularny, zaczerpnięty z komedii romantycznej, ale również sposób realizacji. Estetyka jest zabawna, ale nie podkreśla na każdym kroku niskiego budżetu i uwielbienia twórców do fruwających flaków.
Jeśli
Martwe zło byłoby wyprawą do trzeciego świata z plecakiem i paroma dolarami w kieszeni, to
Lesbian Vampire Killers nazwałbym zachowawczą wycieczką z biura podróży. Do ortodoksyjnych fanów nie trafi, ale pozostali kinomani mogą poczuć delikatny aromat
gore, nie skazując się jednocześnie na zaziewanie na śmierć.
Waszym zdaniem...