Baśń w sowiej wersji
Autor: Umbra, wikus.metka
Redakcja: Martyna 'Saya' Urbańczyk
Umbra
Zack Snyder wyreżyserował w 2006 roku głośny hit
300. W filmie o wojowniczych Spartanach dużo mówiło się o odwadze, honorze i poświęceniu. W
Legendach sowiego królestwa, tak samo jak w obrazie sprzed czterech lat, oglądamy waleczne zmagania głównych bohaterów. Tyle tylko, że tutaj to nie ludzie a sowy, opierzone ptaki z dużymi oczami, bronią wartości, którymi odznaczali się dawni mężowie.
Oparta na pierwszej części literackiej trylogii Kathryn Lasky opowieść zabiera nas do świata, w którym sowy, na podobieństwo ludzi, mają swoje królestwo i historię, znaczoną nie tylko świetlanymi latami pokoju, ale i krwawym czasem wojny. Grupa sów, należących do płomykówek, przygotowuje sie do konfliktu zbrojnego ze swoimi pobratymcami, nienależącym do ich gatunku, postulując czystość rasową. Porywają one młode, zabłąkane sówki i poddają je praniu mózgu, po czym wcielają do swojej powstającej armii. Dwóch młodych braci zostaje złapanych i rozdzielonych przez złe, żądne władzy i przestrzeni życiowej ptaki. Jeden z nich, któremu nieudane początki w nauce latania zdążyły narobić kompleksów, staje się wierny poglądom swoich nowych opiekunów. Drugi, poświęcający każdą wolną chwilę na czytanie o legendach sowiego królestwa i zabawy w odgrywanie bohaterów z opowiadań, którym oddawał się wraz ze swoją młodszą siostrzyczką, ucieka porywaczom i wyrusza na poszukiwania strażników Ga'Hoole, mitycznych obrońców.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Najnowszy obraz Snydera sprawnie balansuje pomiędzy zapewnieniem dobrej zabawy młodszym widzom, a zaciekawieniem akcją tych starszych. Reżyser raczy nas momentami, w których będziemy mogli pośmiać się beztrosko i takimi, które zabiorą nas do świata niczym z arturiańskich legend, gdzie zostaniemy wciągnięci do mitycznych krain naszej młodości. Jest tu wszystko, czego możemy oczekiwać od pełnej baśniowości opowieści – legendarni bohaterowie, burzliwa przeszłość, która uczyniła z nich tych, którymi dzisiaj są, przygoda pełna ciekawych zwrotów i postacie, nie zawsze tylko poważne, które ubarwiają całość. Ale przede wszystkim mamy tu bohatera nowych czasów, nieświadomego swojej roli wybrańca, rzuconego w wir zdarzeń, które mają uczynić z niego dorosłego mężczyznę. W tym przypadku dorosłą sowę.
Animacja stoi na najwyższym poziomie. Nie jest może tak perfekcyjna jak w produkcjach Pixara, ale nawet jeśli, to siedzi o gałąź tylko niżej, na czubku drzewa postępu. Nie jestem znawcą strony technicznej, ale z całą pewnością mogę stwierdzić, że wszystko tu przedstawione, od ilości detali do cieniowania i barw, wypada bardziej niż dobrze. Jest to wspaniały obraz, w którym ciężko, jeśli to w ogóle możliwe, doszukać się braków.
wikus.metka
Cieszy mnie bardzo fakt, że postacie nie są przerysowane. Bardzo spodobały mi się plakaty przedstawiające bohaterów – sowy, które mimo że animowane, nie odbiegają wiele wyglądem czy zachowaniem od prawdziwych zwierząt. Takie przedstawienie postaci ma swoje dobre, jak i złe strony. Dobre, ponieważ kreacja świata jest dużo bardziej realistyczna i wciągająca. W przeciwieństwie do "bajek na dobranoc", gdzie koty chodzą na dwóch nogach, a żółwie śpiewają, jest to baśń, która ma za zadanie zachwycać w równej mierze młodszą część widowni, jak i tę trochę starszą. Natomiast jednym z minusów może być to, że równie naturalistycznie wyszły sceny walk i polowań, przez co są bardziej brutalne niż w innych animacjach. Jest to jednak wada tylko jeśli brać pod uwagę, że film jest skierowany również do najmłodszych.
Umbra
Już we wspominanych wcześniej
300 widzieliśmy u Zacka Snydera słabość do efekciarstwa. W
Legendach Sowiego Królestwa również nie omieszkał zabawić nas swoim zamiłowaniem. Nie brakuje sztuczek takich jak spowolnienia czasu czy przeciąganie ujęć. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że efekty "zapierają dech w piersiach". Szczególnie dobrze mogą bawić się młodsi widzowie, którzy być może nie mieli okazji oglądać zbyt wielu filmów tego typu.
wikus.metka
Można wspomnieć również o tym, że obraz widzieliśmy w technologii 3D. Może dlatego, że pierwszy raz obejrzałam film trójwymiarowy efekty zrobiły na mnie wielkie wrażenie. To, że naprawdę widoczne były tylko kilka razy w trakcie trwania seansu, stawia mnie mimo wszystko przed pytaniem – po co? Po co wydawać prawie dwa razy więcej pieniędzy, żeby zobaczyć 4 sceny, które są godne uwagi, ale męczyć się z za dużymi okularami, które są bardzo niewygodne, a wręcz denerwują?
Umbra
Oprawa muzyczna tworzy tło dla poszczególnych scen i w połączeniu z obrazem daje zamierzony efekt świetnie komponując się z tym, co widzimy na ekranie. Kiedy młoda sówka leci przez ocean w poszukiwaniu mitycznych strażników, czy gdy dochodzi do walki pomiędzy opierzonymi ptakami – wszystkie dźwięki pasują do tego, co właśnie oglądamy.
wikus.metka
Tu również wtrącę swoje trzy grosze. Muzyka, jak i film, jest wzniosła i bardzo poważna. Miałam wrażenie, że słyszę połączenie ścieżek dźwiękowych z
Gladiatora,
Harry’ego Pottera i
Władcy Pierścieni. Całkiem niezła mieszkanka. Podczas seansu wydawało mi się, że niektóre motywy już gdzieś słyszałam, mimo tego, że muzyka w żadnym wypadku nie pochodziła z wyżej wymienionych tytułów. Wrażenie to nasilało się szczególnie w trakcie scen akcji. Po pierwszym wrażeniu
déjà vu muzyka genialnie wprowadza nas w baśniowy świat, w którym odwieczną walkę prowadzą siły dobra i zła. Piękne brzmienia orkiestry symfonicznej zgrabnie łączą się z prostymi melodiami fortepianowymi. Całość urzeka.
Umbra
Film, choć nie brakuje w nim przemocy, a miejscami jest okrutny, uczy nas wiary w marzenia. Odwaga i szlachetność bohaterów pokazują nam, że nigdy nie należy przestawać iść za głosem serca. Jest to baśń o dążeniu do osiągnięcia tego, w co głęboko wierzymy. Dynamiczna, piękna wizualnie, wciągająca baśń, którą szczerze polecam młodszym, ale i starszym widzom. Usiądźcie w fotelach i pozwólcie zabrać się do magicznej krainy, gdzie w końcowym rozrachunku zawsze wygrywa dobro.
Waszym zdaniem...