31-08-2011 08:22

Kowboje i obcy

Don’t play it anymore, Sam, for God's sake.
Autor: Kamil 'New_One' Jędrasiak
Redakcja: Marcin 'lmn' Łukasiewicz

Kowboje i obcy Na krześle reżysera Jon Favreau (twórca obu części Iron Mana). Wśród scenarzystów Roberto Orci i Alex Kurtzman (panowie odpowiadają m.in. za nowego Star Treka, dwie pierwsze części Transformersów, Wyspę i Legendę Zorro) oraz przede wszystkim Damon Lindeloff (jeden z głównych scenarzystów i producentów serialu LOST). Do tego producenci tacy jak Ron Howard czy Steven Spielberg i obsada aktorska obfitująca w gwiazdy Hollywood: Harrison Ford, Daniel Craig, Olivia Wilde, Sam Rockwell. Niemal równie imponująco prezentuje się lista autorów muzyki i zdjęć, którzy w swoich dorobkach mają po parę hitów.

Z taką ekipą sukces mógłby się wydawać gwarantowany. Wyniki amerykańskiego box office z pierwszego weekendu potwierdzają te przypuszczenia, przynajmniej pod względem frekwencyjno-finansowym. Nie inaczej zapewne będzie w naszych kinach.

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę


Kopiuj, Wklej. Kopiuj, Wklej...

Niektórzy zapowiadali ten film jako "połączenie Indiany Jonesa i Jamesa Bonda na Dzikim Zachodzie", a to rzecz jasna za sprawą odtwórców głównych ról. Jak dla mnie, Kowboje i obcy to zlepek znacznie większej ilości filmów. Wygląd i ruchy kosmitów przywodzą na myśl przede wszystkim "Clovera" z Projekt: Monster, zmieszanego z "krewetkami" z Dystryktu 9. Poza tym, czy to w designie pojazdów, czy w innych, nie tylko wizualnych, aspektach, znaleźć można pewne – niekiedy bardzo ostentacyjne – inspiracje Dniem niepodległości, Avatarem, Terminatorem czy serialem LOST. Nie wspominając już oczywiście o paru westernach. Cóż, kiedy kończą się pomysły, twórcy sięgają po to, co sprawdzone. Szkoda, że nie zawsze im to wychodzi.

No właśnie, wspomniałem wcześniej o gwarantowanym sukcesie. Okazuje się jednak, że nie wystarczy dobra – by nie powiedzieć: świetna – ekipa, aby osiągnąć udany efekt. Względnie udany, owszem, ale to za mało – od pewnych twórców oczekuje się więcej niż od innych. Po Kowbojach i obcych można było spodziewać się czegoś zdecydowanie lepszego niż to, co widzowie otrzymali w kinie. Na łamach powieści graficznej, na której – bardzo luźno – bazuje scenariusz, być może pewne rozwiązania się sprawdziły (o czym świadczy sam fakt, że podjęto się jej ekranizacji), ale na srebrnym ekranie coś już nie "zaiskrzyło".

A mogło zaiskrzyć, bo pomysł z wrzuceniem kosmitów w realia Dzikiego Zachodu wydaje się co najmniej interesujący, a przede wszystkim dość świeży i odważny. Szkoda tylko, że na tym świeżość się kończy, bo poza wspomnianymi wcześniej "inspiracjami", film obfituje w mnóstwo zużytych już przez lata rozwiązań i klisz, które czynią całość bardzo schematyczną i przewidywalną do bólu. Dla jasności dodam, że nie chodzi tu jedynie o schematy gatunkowe, których postmodernistyczne mariaże bardzo sobie w kinie cenię, jeśli są zastosowane z odpowiednią dozą pomysłowości.


Łopatą w łeb i do dziury!

Niestety w Kowbojach i obcych bardzo wyraźnie pomysłów zabrakło, a część z nich zmarnowano. Posklejana z mocno postrzępionych skrawków pierwowzoru (oraz z motywów zaczerpniętych z innych filmów) fabuła pełna jest absurdów i dziur, w których zmieściłoby się kolejne pół godziny historii, ale tego widzowie mogliby nie znieść. Z jednej strony wszystko tu jest oczywiste: jeśli ktoś dostaje nóż, na pewno uratuje mu on życie, jeśli ktoś uczy się strzelać, to strzeli później w krytycznym momencie, jeśli dwoje bohaterów ma oczy tak niebieskie, jak niebo nad rozgrzanym stepem, to prędzej czy później między nimi zaiskrzy (no cóż, przynajmniej tutaj). Podobnej łopatologii jest znacznie więcej. Z drugiej jednak strony, wiele rozwiązań razi swoją banalnością lub niejasnością (szczytem jest działanie tajemniczej bransolety – broni, którą dysponuje główny bohater oraz scena jego "rozbrojenia" przez uroczą bohaterkę).

Nie rozwodząc się dłużej nad historią, której szczegółowe omówienie mogłoby pogrążyć ten film całkowicie, warto przyjrzeć się wykonaniu technicznemu, a tu jest już lepiej. Może plenery i CGI nie zachwycają, ale trudno też powiedzieć, by rozczarowywały. Pod tym względem jest w miarę ładnie, choć nieco... nudno i na dłuższą metę nie ma za bardzo na czym zawiesić oka (o wyjątkach za chwilę). Muzyka w żadnym wypadku nie zapada w pamięć, ale w zasadzie to o tyle dobrze, że jako ilustracja wydarzeń na ekranie nie przeszkadza i sprawdza się całkiem nieźle. Innymi słowy, sfera audiowizualna jest trochę "nijaka". W każdym razie byłaby, gdyby nie parę wyjątków.


Kilka wisienek na nieco mdłym torcie

Zapewne domyślacie się o co chodzi. Obsada aktorska praktycznie ratuje ten film. Craig jest niezmiennie przystojny zarówno w dobrze skrojonym garniturze jako 007, jak i w pobrudzonej koszuli, kamizelce i kapeluszu w roli Jake'a Lonergana. Olivia Wilde z równym wdziękiem leczy pacjentów u boku dra House'a jako "Trzynastka", opiekuje się zdigitalizowanymi Flynnami jako program Quorra oraz walczy z kosmitami na Dzikim Zachodzie wcielając się w Ellę Swenson. Również Harrison Ford, grający tu groźnego zawadiakę o wiele mówiącym nazwisku Dolarhyde oraz Sam Rockwell, odtwórca postaci lokalnego barmana, Doca, spisali się bardzo dobrze. W zasadzie nie gorzej jest z rolami drugoplanowymi. No, może poza wodzem Apaczów (Raoul Trujillo), którego postać jest jeszcze bardziej przerysowana, niż miało to miejsce w wypadku Saito (Ken Watanabe) w Incepcji.

Gdybym miał wskazać jeszcze jakąś zaletę, to pewnie byłyby to niektóre sceny akcji oraz kilka bardziej lub mniej zabawnych wypowiedzi i gagów sytuacyjnych, wśród których można znaleźć parę takich, które wypadły naprawdę nieźle. Nie sądzę jednak, bym za kilka dni pamiętał choć drobną część z nich. Myślę, że to samo dotyczy całego obrazu. Obejrzeć można, zresztą nie bez przyjemności, ale jest to rozrywka na chwilę, do której większość widzów raczej nie powróci po jednokrotnym obejrzeniu.


Z czym to się je?

Czy oznacza to, że film jest totalną klapą? Nie, raczej nie. Ot, kawałek nic nie znaczącej rozrywki, wakacyjny hit, przy którym można spędzić dwie godzinki w klimatyzowanej sali kinowej. Albo jeszcze lepiej w domu, w gronie znajomych, przy jakichś przekąskach i z dobrymi humorami. Grupka młodzieży w rzędzie za mną doskonale odzwierciedlała takie właśnie podejście i zdawała się być rozbawiona wyłapywaniem fabularnych głupotek oraz scenami, w których Craig świecił gołą, muskularną klatą dobrze "zakonserwowanego" czterdziestolatka (swoją drogą, wysportowanego lepiej niż wielu znacznie młodszych od niego), a Olivka swoimi wielkimi, lśniącymi oczami. Jeśli tak potraktujecie Kowbojów i obcych, to możecie bawić się całkiem nieźle.
5.5
Ocena recenzenta
5.62
Ocena użytkowników
Średnia z 4 głosów
-
Twoja ocena
Mają na liście życzeń: 1
Mają w kolekcji: 0

Dodaj do swojej listy:
chcę obejrzeć
kolekcja
Tytuł: Cowboys & Aliens
Reżyseria: Jon Favreau
Scenariusz: Damon Lindelof
Muzyka: Harry Gregson-Williams
Zdjęcia: Matthew Libatique
Obsada: Daniel Craig, Harrison Ford, Olivia Wilde, Keith Carradine, Sam Rockwell, Clancy Brown, Adam Beach, Paul Dano, Abigail Spencer, Cooper Taylor
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2011
Data premiery: 26 sierpnia 2011
Czas projekcji: 118 min.
Dystrybutor: United International Pictures Sp. z.o.o.



Słowa kluczowe:

Abigail Spencer, Adam Beach, Clancy Brown, Cooper Taylor, Cowboys & Aliens, daniel craig, Harrison Ford, Jon Favreau, Keith Carradine, Kowboje i obcy, Olivia Wilde, Paul Dano, Sam Rockwell

Powiązane artykuły:

» TRON: Dziedzictwo (recenzja - Umbra)
» Subiektywny przegląd filmów świątecznych
» 007 Quantum of Solace
» 007 Quantum of Solace (recenzja - malakh)
» Polecamy / Odradzamy w listopadzie

Powiązane noty:

» Kowboje i obcy
» Oz: The Great and Powerful
» Looper
» Dziewczyna z tatuażem
» Kowboje i obcy

Powiązane wieści:

» Zwiastun Cowboys & Aliens
» Kowboje i Obcy - nowy zwiastun
» Nowy plakat do filmu Kowboje i Obcy
» Kowboje i obcy - kopiuj-wklej?
» Spot tv Kowbojów i obcych


Recenzje użytkowników:


Jeszcze nikt nie napisał własnej recenzji. Możesz być pierwszy(a)...

Dodaj recenzję dodaj swoją recenzję

Waszym zdaniem...

Lulami
Ocena:
0
(+1) [troll]
Zgadzam się z recenzentem w każdym aspekcie. Film zapowiadał się naprawdę ciekawie ale niestety zmarnowano cały pomysł. Nie bawiłam się dobrze w kinie i pewnie przy komputerze też nie będę, jeśli kiedyś powrócę do tego filmu.

Co do samej recenzji, to doskonale oddaje ona moje wrażenia po seansie.
06-09-2011 11:30
New_One
Ocena:
0
(+1) [troll]
Dzięki Asiu, ale rozumiem, że oglądasz filmy z DVD na komputerze, tak? ;)
08-09-2011 16:53
Lulami
Ocena:
0
(+1) [troll]
Po tym, co zobaczyłam w kinie to nie wiem czy mam odwagę drugi raz to oglądać :), ale jeśli to oczywiście, że na DVD;)
09-09-2011 11:18






Konto Polter Plus
Star Wars Uniwerse, Gwiezdne Wojny

Konkurs

Blogują

17 V :: Aesandill :: Zdziczałe zombie, czyli mi... (3)
17 V :: Zireael :: Średniowieczne potwory mają... (3)
17 V :: Szept :: Nadeszła Gra cz. 7 (7)
16 V :: zegarmistrz :: Rozdział 1: Areszt dla N... (13)
16 V :: Eliash :: W imię pokoju - raport nr 3 (16)
16 V :: Ruffle :: Steampunk MMO (Made in China.... (4)
16 V :: bohomaz :: A sześć lat temu... (23)
16 V :: Onslo :: Universal Brawlin' System (17)
16 V :: nerv0 :: Moje małe inspiracje (32)

Na forum

Odpowiedzi: 12
Ostatni post: 8547
avatar Odpowiedzi: 35
Ostatni post: yabu
Odpowiedzi: 25
Ostatni post: 8547
Odpowiedzi: 85
Ostatni post: 8547
avatar Odpowiedzi: 1
Ostatni post: dreamwalker

Najaktywniejsi

avatar
1. New_One
219 pkt.
avatar
2. Scobin
61 pkt.
avatar
3. Fiszer
47 pkt.
avatar
4. Bortasz
25 pkt.
avatar
5. repek
12 pkt.
avatar
6. luke.orlowsky
11 pkt.
avatar
7. Saya
9 pkt.
avatar
8. earl
8 pkt.
avatar
9. Lulami
4 pkt.
avatar
10. Andman
3 pkt.
» Więcej o punktach

Facebook