Piêkny kalejdoskop
Autor:
Marcin 'malakh' ZwierzchowskiRedakcja: Klaudia 'Marigold' Najdowska

Del Toro to ostatnimi czasy najgorêtsze nazwisko w przemy¶le filmowym. Wiêkszo¶æ widzów kojarzy go przede wszystkim z
Labiryntem fauna czy te¿ ruszaj±c± niebawem produkcj±
Hobbita, a s± tacy, którzy pamiêtaj±
Mutanta i film
Blade: Wieczny ³owca II. Ja jednak ceniê go przede wszystkim za przeniesienie na ekran komiksowej serii o Piekielnym Ch³opcu. Gdy w 2004 roku do kin trafi³
Hellboy, nie spodziewa³em siê, ¿e bêdzie on zwiastunem pewnego prze³omu w kinie superbohaterskim. Abstrahuj±c od oceny filmu jako ca³o¶ci, ogromne wra¿enie zrobi³a na mnie tytu³owy bohater: cyniczny, trochê dziecinny, z przero¶niêtym ego, a jednocze¶nie bardzo pragn±cy akceptacji - pozbawiony kryszta³owej otoczki herosa. Przygotowa³ grunt pod
Iron Mana,
Incredible Hulka (chocia¿ ten, jak dla mnie, by³ raczej kalk± produkcji z Downeyem Jr.) i
Hancocka. Hellboy wprowadzi³ odcienie szaro¶ci, niejednoznaczno¶æ w ocenie postaci, a teraz wraca w kontynuacji, na któr± czeka³em z utêsknieniem. Warto by³o.
Zaloguj siê aby wy³±czyæ tê reklamê
Przez cztery lata, które minê³y od premiery
jedynki, wiele siê zmieni³o. Przede wszystkim del Toro nakrêci³ wspomniany wy¿ej
Labirynt…, który odcisn±³ na swoim twórcy wyra¼ne piêtno. Meksykanin rozsmakowa³ siê w ba¶niowej konwencji, postaciach jakby ¿ywcem wyjêtych z surrealistycznych obrazów, popu¶ci³ wodze fantazji… i spodoba³o mu siê to. W
Z³otej armii, w stopniu znacznie wiêkszym, ni¿ w pierwszej czê¶ci przygód ’Czerwonego’, mamy do czynienia z mitologiczno-kulturalnym miszmaszem. Jednocze¶nie, re¿yser nie ucieka siê do faszerowania filmów efektami komputerowymi, przedk³adaj±c przebieranie aktorów w lateksowe stroje ponad generowanie postaci na twardym dysku (owszem, takie te¿ siê pojawiaj±, ale te¿ trudno by by³o znale¼æ aktora wzrostem dorównuj±cego wie¿owcom). Dziêki temu
Hellboy: Z³ota Armia to piêkny, zapieraj±cy dech w piersiach film. Sceny na trollim targu, w sali tronowej króla elfów i w wymar³ym, podziemnym mie¶cie to istna uczta dla oka. Je¿eli do tego wszystkiego dodaæ ¶wietn± charakteryzacjê postaci, nie tylko tytu³owego Hellboya czy znanego z poprzedniej czê¶ci Abe’a, ale przede wszystkim ksiêcia Nuady (nareszcie bohaterem jest drow – Mroczny Elf!), Pana Winka czy anio³a ¶mierci (ta postaæ najbardziej przywodzi na my¶l estetykê
Labiryntu fauna). Mówi±c szczerze, ju¿ dla samej oprawy wizualnej warto udaæ siê na film.
Zacz±³em nietypowo, gdy¿ zamiast pokrótce przybli¿yæ fabu³ê produkcji, zachwyca³em siê
widoczkami, ale mam usprawiedliwienie. Otó¿, tak jak wiêkszy - w porównaniu z
jedynk± - bud¿et widocznie rzutowa³ na efekty specjalne, w taki sam sposób determinowa³ rozmach, epicko¶æ opowiadanej w filmie historii. Przed wiekami, gdy ¶wiat by³ jeszcze m³ody, elfy, trolle, gnomy i inne ba¶niowe stwory ¿y³y wspólnie z lud¼mi. Jednak¿e nasz rodzaj by³ ¿±dny bogactw i w³adzy. Wybuch³a wielka wojna, a rze¼, jakiej dokonywano siê na poddanych Króla Elfów, zmusi³a go do siêgniêcia po przera¿aj±c± broñ, legendarn± Z³ot± Armiê. Nie znaj±ca zmêczenia, bólu, strachu, a przede wszystkim lito¶ci horda zmia¿d¿y³a si³y ludzi… Jednak¿e w³adca ba¶niowych stworów nie chcia³ naszej eksterminacji. Og³osi³ rozejm i podzieli³ magiczn± koronê, umo¿liwiaj±c± kierowanie Z³ot± Armi±, na trzy czê¶ci, jedn± daj±c ludziom. Przez wieki pokój trwa³, ludzie pozostawali w miastach, a elfy w lasach, ale cz³owiek raz jeszcze udowodni³ swoj± pod³o¶æ, ³ami±c warunki pokoju, spychaj±c stwory do podziemi, zagarniaj±c dla siebie ca³y ¶wiat.
W czasach wspó³czesnych, z wygnania wraca ksi±¿ê Nuada, który do¶æ ma uleg³o¶ci swojego ojca, Króla Elfów wobec ludzi i postanawia wypowiedzieæ im wojnê. Jak nietrudno siê domy¶leæ, na drodze stanie mu Hellboy wraz z dru¿yn± pomocników z Biura Badañ Paranormalnych i Ochrony.
Urzek³a mnie nie tylko ba¶niowo¶æ tej historii, ale tak¿e jej niejednoznaczno¶æ. Dobrzy kontra ¬li? Nic bardziej mylnego. De facto ja nie dostrzeg³em w tym filmie ¿adnego klasycznego schwarzcharakteru, wszyscy pokazani s± w odcieniach szaro¶ci. Nawet bezwzglêdny, szalony ksi±¿ê Nuada jawi³ mi siê jako obroñca uci¶nionych, wyzwoliciel. Del Toro nie ba³ siê nadaæ swemu dzie³u krytycznego wyd¼wiêku, albowiem je¿eli kto¶ jest w tej historii
tym z³ym, to s± to ludzie. Elfy ze
Z³otej Armii przypomina³y mi te z
Sagi o Wied¼minie Andrzeja Sapkowskiego – relikty przesz³o¶ci, symbole innego, starszego ¶wiata, który ginie, gnieciony ludzkimi buciorami. S± bezwzglêdni, bezlito¶ni, ale tylko dlatego, ¿e inaczej nie mieliby szans w walce z lud¼mi.
Warto tak¿e podkre¶liæ, ¿e del Toro nie zapomnia³ tak¿e o rozrywkowym charakterze produkcji. Oprócz efektownych pojedynków (Nuada w sali tronowej), nie zabrak³o tak¿e nie tyle szczypty, co zatrzêsienia gagów. Postaæ Johana Kraussa, dylematy Manninga, sam Hellboy, no i bij±ca wszystko na g³owê scena, w której wraz z Abe’em ¶piewaj±
Just can’t smile without you.
Je¿eli chodzi o aktorów, mam jedno zastrze¿enie. Mianowicie, nie mogê siê przekonaæ do Selmy Blair, wcielaj±cej siê w Liz Sherman. W
jedynce jeszcze jako¶ to by³o, ale ju¿ w tej czê¶ci momentami a¿ k³u³a w oczy sztywno¶ci±. Co do Rona Perlmana, mamy do czynienia z powtórk± z rozrywki, mo¿e nawet po czê¶ci cynizm i z³o¶liwo¶æ Piekielnego Ch³opca zosta³y nieco z³agodzone. Szkoda tylko, ¿e tak naprawdê niewiele dowiadujemy siê o nim samym (ale to ju¿ pretensje do scenarzysty). Owszem, co¶ tam twórcy przemycaj±, ale, jak na mój gust, za ma³o. Ogromne wra¿enie zrobi³ na mnie Luke Goss, wcielaj±cy siê w ksiêcia Nuadê – idealnie dobrany odtwórca roli szalonego elfa.
Podsumowuj±c, kontynuacja przygód Hellboya jest bardziej ba¶niowa, bardziej epicka od poprzedniej czê¶ci. Del Toro mia³ wiêksze pole do popisu i nie zmarnowa³ ofiarowanej szansy. Oczywi¶cie, trudno oczekiwaæ g³êbi i aktorstwa na miarê
Mrocznego Rycerza, ale te¿ chyba nie o to w tym filmie chodzi. Jest to przede wszystkim ¶wietna rozrywka i uczta dla oka.
Waszym zdaniem...