24-02-2005 09:36

Elektra

Lepsza w pojedynkę
Autor: Piotr 'Rebound' Brewczyński

Elektra Na pewno nie powiem niczego nowego, jeśli stwierdzę, że ostatnimi czasy panuje moda na ekranizacje komiksów. Do kin praktycznie co dwa tygodnie trafia obraz, będący mniej lub bardziej wierną adaptacją tytułów z wydawnictwa Marvel, czy też innego. Jak to zwykle bywa, ilość najczęściej nie idzie w parze z jakością. Tym sposobem co i rusz otrzymujemy półtoragodzinne koszmarki, które fanom ekranizowanych tytułów spędzają sen z powiek. Przyznam, że właśnie z tego powodu zadrżała mi ręka, kiedy kupowałem bilety na Elektrę.

Film bynajmniej nie skusił mnie ani tytułową postacią, ani odgrywającą ją Jeniffer Garner. Tą osobiście znam tylko z Daredevila (zresztą – tam również występowała jako Elektra), bowiem Agentka o 100 Twarzach to serial, a tych po prostu nie oglądam zbyt często. Jak wiadomo – Daredevil nie był filmem udanym, a i takie określenie jest raczej eufemizmem. Ponadto, samej Elektry nie znam zbyt dobrze nawet z komiksu. Seria z jej udziałem była wydawana w Polsce w czasach dość zamierzchłych, więc mój cały kontakt z tą bohaterką ograniczył się do jej występu w The Man Without Fear, z Daredevilem w roli głównej. Tak więc nie skusiła mnie ani aktorka, ani postać. Co tego dokonało?

Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę

Można rzec, czysty przypadek. Otóż jakiś czas temu na oryginalnym, zachodnim plakacie dostrzegłem napis: From the forces that brought you X-men. Poszperałem w sieci i dowiedziałem się, że rzeczywiście za realizację filmu z Jeniffer Garner w roli tytułowej odpowiadają w dużej mierze ci sami ludzie, co za dwa filmy o podopiecznych profesora Charlesa Xaviera. Jako że zarówno X-men, jak i X2 były w moim odczuciu filmami udanymi i bardzo dobrymi w swojej klasie, postanowiłem zaryzykować i wybrać się także na Elektrę.

Okazało się, że podjąłem właściwą decyzję. Film zaczyna się historyjką, opowiadającą o odwiecznej walce dobra ze złem, którą zakończyć ma przybycie Skarbu. Skarb ów ma postać dziewczynki – sieroty, która wkrótce posiądzie nadzwyczajne zdolności. Standard. Następnie dostajemy przedsmak tego, co potrafi tytułowa bohaterka – zawodowa zabójczyni i mistrzyni wschodnich sztuk walki. Scena ukazująca wykonywanie przez Elektrę kolejnego zlecenia jest sama w sobie dość kiczowata, a cały początek mocno zalatuje produkcjami typu Kobieta-kot, czy Spider-Man, w których to akcja obraca się wokół pościgu "tego dobrego" za "tym złym". Na szczęście, ów smrodek bardzo szybko się ulatnia, a my przenosimy się do znajdującej się nad jeziorem przytulnej posiadłości, w której główna bohaterka czeka na następne zlecenie. Akcja zwalnia, a my poznajemy nieco samą Elektrę... oraz jej przyszły cel. Do tego momentu fabuła nie jest zbyt skomplikowana. Potem jednak, co dziwne w tego typu obrazach, pojawia się coś na kształt intrygi. Pewne osoby okazują się nie być takimi, za jakie początkowo je braliśmy, a wszystko to być może nie zaskoczyłoby nas tak bardzo, gdyby nie wspomniana na początku legenda o walce dobra ze złem. Dość powiedzieć, że film nie jest tak przewidywalny, jak dowolna inna produkcja podobnego typu.

Kolejną zaletą Elektry są postacie. Może nie należą do wyjątkowo "głębokich", ale niektóre z nich, a już szczególnie czarne charaktery, zapadają w pamięć. Na uwagę zasługują tu szczególnie Typhoid (Tyfus) i Tatoo (Tatuaż), których moce wybitnie wskazują na to, że akcja filmu dzieje się w uniwersum Marvela. To prowadzi do kolejnego "plusika" – twórcy Elektry postanowili pójść na całość i, tak jak w X-men, pokazać, że nie boją się stereotypu filmu pełnego efektów specjalnych. Wojownicy z Ręki (organizacji, z którą walczy Elektra) znikają w zielonych rozbłyskach, wilki i węże wyłażą ze skóry, a postacie biegają z niesamowitą prędkością. Obraz nie jest tak "grzeczny", jak Daredevil – nie próbuje udowodnić nam, że zdarzenia ukazane w filmie naprawdę mogłyby mieć miejsce.

Elektra ma też jednak kilka wad. Największą z nich jest zmarnowany potencjał fabularny wrogów głównej bohaterki. Większość postaci negatywnych ginie irytująco szybko, pozostawiając pewien niedosyt. Być może jednak był to chwyt zamierzony. Prócz tego, film niestety nie stroni od taniego moralizatorstwa. Truizmy sypią się gęsto, choć nie drażnią tak jak w Spider-Manie czy Hulku. Drażnić może natomiast postać samej Elektry, która w paru momentach zachowuje się jak główna bohaterka brazylijskiej telenoweli (włączając w to gesty i mimikę twarzy), rozdarta pomiędzy miłością a rozsądkiem. Wreszcie – zakończenie nieco kuleje. Wygląda to tak, jakby twórcy mieli niezły pomysł na początek i bardzo dobry na środek filmu, ale o końcówce już nie pomyśleli. Wyczuwalnie brakuje jeszcze jednego zwrotu akcji, bez którego "happy end" jest bardzo mdły i nijaki. Należy jednak zauważyć, że poczynione zostały wszelkie kroki ku temu, by pozostawić sobie furtkę prowadzącą do nakręcenia części drugiej. Ale to chyba nikogo nie powinno dziwić.

Podsumowując, Elektra na pewno spodoba się bardziej wymagającym miłośnikom filmów akcji. Być może jeszcze bardziej zadowoleni wyjdą z sali kinowej ci, którzy na wylot znają serię komiksową o ubranej w czerwień zabójczyni (nawiasem mówiąc, Elektra w komiksie miała chyba kruczoczarne loki - w filmie zostały one zamienione na długie, proste włosy w kolorze ciemny blond). Z doświadczenia wiem, że znajomość komiksu na ogół ułatwia odbiór jego ekranizacji (a czasem nawet jest niezbędna, by film choć szczątkowo zrozumieć), a i wypatrywanie ukrytych "smaczków" sprawia sporo przyjemności. Jakby jednak nie było, ja stawiam Elektrę tuż za dwoma pierwszymi Batmanami i X-men. Jeśli więc chcecie udowodnić swoim znajomym (a może także sobie), że istnieją więcej niż cztery dobre filmy będące ekranizacjami "książeczek z obrazkami", wybierzcie się na Elektrę.

Tytuł: Elektra (Elektra)
Reżyseria: Rob Bowman
Scenariusz: Henry Bean, Raven Metzner, Zak Penn, Stu Zicherman
Obsada: Jeniffer Garner (Elektra Natchios), Will Yun Lee (Kirigi), Kirsten Prout (Abby Miller), Goran Visnjic (Mark Miller)
Muzyka: Różni wykonawcy
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2005
Czas projekcji: 96 minut

Ocena: 4 / 6




Waszym zdaniem...

Wojteq
Ocena:
0
(+1) [troll]
Mam nieco inne zdanie na temat tego filmu... :-P

A pani od chorób rzeczywiście zacna jest... :-)
24-02-2005 16:05
neishin
seria
Ocena:
0
(+1) [troll]
Elektry nigdy nie była wydawana w Polsce, oprócz może 1 zeszytu Millera pt. Ściana:>
24-02-2005 16:48
Rebound
Nei...
Ocena:
0
(+1) [troll]
Jesteś pewien - ja niedawno widziałem w Komikslandii czy innym zeszyt Elektry wydawany jeszcze na makulaturowym papierze, zanim na rynku pojawił się TM-Semic (a przynajmniej tak wyglądał :P).
24-02-2005 17:37
JoAnna
Ocena:
0
(+1) [troll]
NIe wiem dlaczego, ale mam wrażenie, ze się zgadzma z Re. Ale wtedy byłam młoda i czytałam wszystko, co kupował mój brat. Brat się sprzedał Imperium, nie moge go zapytać...
24-02-2005 20:23
neishin
głowy uciąć sobie nie dam
Ocena:
0
(+1) [troll]
ale wiem, że jeden numer z jakiegoś dziwnego wydawnictwa się pojawił - jak już wspomniałem - Ściana Millera cz.1. To chyba tyle, choć moge się mylić (ale w komiksie amerykańskim zdarza się to rzadko:P)
24-02-2005 20:37
Rebound
Jakby nie było :).
Ocena:
0
(+1) [troll]
Nawet tamtej Elektry nie czytałem (a nawet nie przeglądałem), więc na jedno wychodzi :P.
Teraz czekam tylko na jakiegoś funny-filmowego cross-overa Daredevil-Elektra-Czarna Wdowa, czy coś w tym guście :P.
24-02-2005 21:15
neishin
eee tam
Ocena:
0
(+1) [troll]
Cross overy kiepsko wychodzą, lepiej się skupić na pojedynczych bohaterach. Ja czekam na Constantine'a, bo trailery mnie rozbiły na części i jeszcze się nie złożyłem.
24-02-2005 22:59
Wojteq
Ocena:
0
(+1) [troll]
Rebound mam nadzieję że moja wersja, a raczej moje spojrzenie na Elektrę pojawi się szybko i dokonamy porównania wersji. :-)

Po przeczytaniu artykułu mam wrażenie że byliśmy na innych filmach...
25-02-2005 12:22
~Jurcys

Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(+1) [troll]
Mimo iż dawno czytałem ten komiks i wiele (jeśli wogóle coś) nie pamiętam, ale chyba mi się podobał, natomiast film to była tzw. "tanie jatka" (tak zwykło się określać sprzedaż różnych bezwartościowych bzdur za PRL-u) , średnia gra aktorów, fabuła ta sama - prawda, ale uważam ,że źle przeniesiona, film momentami przynudza, i jest czasem trywialnie głupi, aczkolwiek efekty specjalne mi się podobały, choć walki widziałem lepsze.
25-02-2005 12:54
~Elek

Użytkownik niezarejestrowany
Ble :0
Ocena:
0
(+1) [troll]
Osobiście nie lubię amerykańskich komiksów, ale filmów opartych na amerykańskich komiksach też nie lubię. :P
Są jeszcze gorsze od komiksów, a ten film był tylko potwierdzeniem reguły jak dla mnie to 2 w 10 stopniowej skali.
26-02-2005 14:40
~Constructor

Użytkownik niezarejestrowany
Elektra
Ocena:
0
(+1) [troll]
Bo ja wiem... Z jednejk strony muszę stwierdzić że ten film to straszna, wyjątkowo kiczowata kupa. Z drugiej- ta kupa miała potencjał fabularny, który został absolutnie niewykorzystany.

Mnie w sumie najbardziej raziła właśnie komiksowość tego filmu. Czerwone wdzianko i 5 kilo tapety głównej bohaterki wywoływały u mnie odruch wymiotny, tak samo jak większość "tych złych". Jedyny fajny villain to ten niby-samuraj w białych łaszkach.

O wiele chętniej zobaczyłbym film o zwykłej kobiecie bez super mocy parającej się mokrą robotą. Kobiecie, która nigdy do końca nie pogodziła się z wątpliwą moralnie profesją, a co więcej, przestaje wytrzymywać paranoiczną atmosferę i presję charakterystyczną dla wykonywanego zawodu. Byłoby o wiele lepiej, gdyby zamiast schiz z przeszłości scenarzysta skupiłby się bardziej na przedstawieniu Elektry jako zwykłej kobiety i coraz bardziej tę kobiecość podkreślał (nie, nie za pomocą ciuchów). No i taka kobieta dostaje zlecenie na ludzi, którzy są jej pierwszymi normalnymi znajomymi/przyjaciółmi od bardzo, bardzo dawna. No i wywalić romans!
28-02-2005 20:39






Konto Polter Plus
Wygraj tablet!
Star Wars Uniwerse, Gwiezdne Wojny

Konkurs

Blogują

28 V :: .M. :: Magia Pany (14)
28 V :: Vermin :: (BT) IQ Twist (0)
27 V :: zegarmistrz :: Jak czytać wypowiedzi PR... (9)
27 V :: cezarynight7 :: Aasimar (9)
27 V :: Bortasz :: Pieniądzę. Czy z tego powodu... (13)
27 V :: Amdir :: Krypta (10)
27 V :: zigzak :: Clarke, magia i RPG (164)

Na forum

Odpowiedzi: 38
Ostatni post: milenka22
Odpowiedzi: 18
Ostatni post: milenka22
avatar Odpowiedzi: 20
Ostatni post: krokodylek
Odpowiedzi: 16
Ostatni post: polterka
Odpowiedzi: 7
Ostatni post: polterka

Najaktywniejsi

avatar
1. New_One
567 pkt.
avatar
2. Fiszer
326 pkt.
avatar
3. earl
63 pkt.
avatar
4. Scobin
61 pkt.
avatar
5. Lulami
43 pkt.
avatar
6. Bortasz
25 pkt.
avatar
7. repek
18 pkt.
avatar
8. Saya
14 pkt.
avatar
9. luke.orlowsky
11 pkt.
avatar
10. Andman
3 pkt.
» Więcej o punktach

Facebook