Efekciarsko i nudno
Autor:
Jędrzej 'bukins' BukowskiRedakcja: Klaudia 'Marigold' Najdowska
Beowulf to jeden z tych filmów, który pojawił się w nieodpowiednim momencie. W pamięci wielu osób wciąż jest
300, a tekst wykrzykiwany przez Leonidasa:
"This is Sparta!" stał się już kultowy. Być może niedługo zamiast tego tłum fanów będzie krzyczeć
"I'm Beowulf" w podobnej tonacji, ale raczej się na to nie zanosi. Film Zemeckisa jest średni, a momentami nawet słaby.
Akcja filmu rozgrywa się w VI wieku naszej ery. Tytułowy Beowulf, wraz z wiernymi wojownikami przybywa na dwór Hrothgara, by rozprawić się z potworem nękającym okoliczną ludność. Jak się jednak okazuje, na moczarach - oprócz siejącego grozę Grendela - mieszka jeszcze coś znacznie groźniejszego i nieprzewidywalnego. Beowulfa czeka zadanie znacznie trudniejsze niż z początku mogło się wydawać.
Zaloguj się aby wyłączyć tę reklamę
Cóż, fabuła może nie zachęca, gdyż mamy do czynienia z ekranizacją średniowiecznego poematu o tym samym tytule. Tak książka, jak i film nie są zbyt rozbudowane treściowo. Tło fabularne praktycznie nie istnieje i mogłoby się wydawać, że służy tylko do pokazania kilku efektownych walk i widoków. Twórcy silą się jednak dodatkowo na przesłanie umoralniające, co w przypadku tego typu produkcji nie jest zbyt dobrym pomysłem.
Tym, co wyróżnia film na tle innych produkcji, jest zastosowanie jednej z najnowszych technologii animacji 3D. Polega ona na tym, że postać i sposób poruszania się każdego z aktorów, za pomocą specjalnych czujników, przenosi się do komputera, tworząc animację. Niestety niektórzy bohaterowie wyglądają zwyczajnie brzydko. W szczególności sztuczne wydają się być oczy, co powoduje, że emocje nie są do końca takie, jakie powinny być. Patrząc dalej, bardzo nienaturalnie poruszają się ludzie (chodzi mi o zarówno bieg, jak i chód) oraz konie, których galop rozśmieszył niejedną osobę na sali kinowej. Z drugiej jednak strony, mamy do czynienia z rewelacyjnie przedstawionym potworem Grendelem, który jest autentycznie obrzydliwy oraz z przepięknym smokiem. Warto zobaczyć oba monstra w akcji.

Niezwykle irytujący jest główny bohater, który jak żywo przypomina filmowego Leonidasa. Wygłasza podobne patetyczne kwestie i nawet krzyczy w podobny sposób. Brawa należą się Anthonemu Hopkinsowi, odgrywającemu rolę króla Hrothgara. Nie gorzej jest z Angeliną Jolie - mimo że na ekranie pojawia się ledwie parę razy, to intryguje i zachwyca przeszywającym na wskroś głosem oraz wygenerowanym (i rzecz jasna odpowiednio podrasowanym) ciałem. Inaczej ma się sprawa z królową Wealhtheow, która jest obrzydliwie sztuczna, a przez to mało wiarygodna.
Film jest bardzo nierówny i wygląda na to, że reżyser nie mógł się zdecydować, czy ma postawić na typowo przygodowy film fantasy, czy też może zrobić mroczną i umoralniającą historię. Przyznam szczerze, że bardziej nastawiałem się na dobre kino rozrywkowe. Niestety nie zostało ono do końca dobrze zrealizowane przez dłużyzny wynikające z jakże nudnych i nic nie wnoszących do filmu patetycznych dialogów
Podsumowując,
Beowulf jest filmem nazbyt przekombinowanym. Z jednej strony przepiękna scenografia i oszałamiające efekty wizualne, z drugiej zaś sztuczne postacie, które wyglądają jak marionetki, a nie ludzie. Gdyby film poszedł bardziej w stronę efekciarstwa, mogłoby to mu wyjść na dobre i - być może - byłby godnym konkurentem dla
300. A tak jest tylko nieudaną opowieścią o herosie, która wygląda, jakby miała ambicje do bycia czymś więcej. A niestety nie jest.
Ocena:
3 / 6
Tytuł: Beowulf
Reżyseria: Robert Zemeckis
Scenariusz: Roger Avary, Neil Gaiman
Obsada: Ray Winstone, Anthony Hopkins, Angelina Jolie, John Malkovich
Muzyka: Alan Silvestri
Zdjęcia: Robert Presley
Kraj produkcji: USA
Rok produkcji: 2007
Czas projekcji: 113 min.
Waszym zdaniem...